środa, 29 lipca 2015

Tenugui i Furoshiki - 1001 zastosowań

Tenugui są to tradycyjne japońskie ręcznik do rąk. Przeważnie są bawełniane, mają one gładką strukturę, ale znajdują one inne zastosowania niż tylko te do wycierania rąk czy ciała. Posiadają one nieskończoną ilość wzorów, od bardzo prostych i typowych, przez szczęśliwe amulety, zabawne wzory, aż po ręcznie wykonywane arcydzieła, takie jak ukiyoe. Są one dostępne w całej Japonii, nie tylko w drogich sklepach ale również galeriach czy sklepikach z pamiątkami. Tenugui świetnie nadają się na pamiątkę czy prezent - są ładne, praktyczne a przede wszystkim bez problemu mieszczą się w walizce :)

Kilka z mojej kolekcji :)





Ten egzemplarz troszkę leciwy... ale podobno 
naturalny barwnik i ręczna robota... podobno :)

Jeśli chodzi o zastosowanie to chyba przeważa użycie poza "wycierające". Najczęstszym zastosowaniem tenugui jest chyba noszenie na głowie jako chust, apaszek, bandamek (...) oraz przewiązanych na karku. Jest wiele sposobów ich wiązania czy układania, miałem nawet pomysł, żeby siebie krępować i umieszczać zdjęcia.... ale oszczędzę wam swojego widoku. :) Tenugui są często rozdawane na wszelkiego rodzaju świętach czy nazwijmy to japońskich festynach. Są one również wykorzystywane w kendo.
Oprócz powyższych zastosowań można używać ich jako maty/serwety pod serwowany posiłek (np na pikniku), czy użyć jako element dekoracyjny wieszając na ścianie. 

Często są one używane do pakowania prezentów (podobnie jak furoshiki). Poniżej jest kilka moich yyyy interpretacji - ale pamiętajcie, że to Japończycy są mistrzami w pakowaniu, nie ja. :P






Pisząc o tenugui i profanując japońską sztukę pakowania prezentów, nie mogę nie wspomnieć o Furoshiki. Furoshiki to kwadratowa chusta, tobołek służący do pakowania prezentów, oraz przedmiotów codziennego użytku w celu ich przeniesienia. Furoshiki są nie tylko piękne ale i praktyczne. Można z nich wyczarować praktycznie wszystko. Za pomocą kilku węzłów można stworzyć torebkę, torbę na zakupy, nakrycie głowy, czy poszewkę na poduszkę. Dając komuś prezent zawinięty w furoshiki, pokazujemy również wyraz uznania i szacunku drugiej osobie. Poniżej postanowiłem pokazać kilka sposobów zastosowania dla tej chusty - przypominam, że jest to moja próba naśladowania, nie zawsze udana. :)









Dwie butelki wina, prawie wyszło :) 


 Pakowanie książek albo "coś" do ich noszenia





Etui/pokrowiec na pudełko chusteczek higienicznych


Miała wyjść torebka...... w każdym razie mojej mistrzyni wyszła :P



Niezwykłe wzornictwo tenugui i chust furoshiki, setki ich zastosowań i ich tradycja tworzą ważny element japońskiej estetyki i kultury.
W tym poście przedstawiłem tylko kilka zastosowań dla tych chust, ale wszystko zależy od naszej wyobraźni...i niestety też trochę od umiejętności plastycznych... :) 

sobota, 18 lipca 2015

Tokio w pigułce - dzień III

Czas zapuścić się trochę dalej... Trzeci dzień zostawiłem sobie na Kamakurę i Yokohamę. Są to miejsca, które koniecznie trzeba zobaczyć będąc w pobliżu :)
Małe Kioto - bo tak często nazywana jest Kamakura - jest miejscem pełnym urokliwych świątyń i zabytków. Należy wspomnieć, że miasto to było faktyczną stolicą Japonii na przełomie XII i XIV w. kiedy była siedzibą siogunatu Kamakura. Wracając do miejsc wartych polecenia to polecam...wszystko. Zachęcam do spaceru i obejścia/objechania całego miasteczka. Oprócz tych dużych i popularnych świątyń takich jak: Kotoku-in (świątynia znana głównie z posągu Wielkiego Buddy), Tsurugaoka Hachimangu czy Hasedera, są również małe, wręcz malutkie świątynie, pozbawione tłumów i zgiełku turystów. 







Kamakura oprócz świątyń posiada jeszcze jedną ważną cechę - plażę!!! :) Będąc w tym miejscu polecam odwiedzenie wyspy Enoshima. Jest to mała wyspa położona niedaleko Kamakury, do której można dojechać pociągiem i którą można obejść w jakieś 2 godziny... albo zostać i poleniuchować na plaży - polecam. :)


Kamakura słynie również z kiszonek... Można w sklepach spotkać kiszonki praktycznie z wszystkiego, można również bezpłatnie skosztować - taka atrakcja dla odważnych :P
Do Kamakury ze stacji Shinjuku dojechałem z przesiadką w Ofunie. 
Shinjuku - Shonan-Shinjuku Line(Via Tokaido Line) - Ofuna - Yokosuka Line - Kamakura - cena 920 jenów.
Kamakura - Enoshima: Enoshima Electric Railway - 260 jenów.

Następnym przystankiem była Yokohama. Polecam spacer po kilku atrakcjach, które są blisko siebie i które warto obejrzeć. Po wyjściu ze stacji na pierwszy ogień trafił spacer po  Harbor View Park i
Yamashita Park.







Byłem pod niemałym wrażeniem tych miejsc, tego jak są zagospodarowane i przede wszystkim zadbane :) "a w tak pięknych okolicznościach przyrody i tak niepowtarzalnych".... nie ma to jak lody z automatu, tym razem wybór padł na azuki (słodka fasola) :)



Po małej regeneracji sił zachęcam do spaceru po jednym z większych Chinatown na świecie.



Można tutaj znaleźć nie tylko chińskie pamiątki czy przysmaki, ale produkty np z Polski :)

Będąc w Yokohamie można również zahaczyć o Miatto Mirai
(dzielnicę z najwyższymi budynkami w mieście), czy przystań Osanbashi z największymi statkami pasażerskimi.

Z Kamakury do Yokohamy dojedziemy Yokosuka Line - cena 340 jenów.

Kamakura
http://www.japan-guide.com/e/e2166.html

Enoshima
http://www.japan-guide.com/e/e3117.html

Yokohama
http://www.japan-guide.com/e/e3204.html

środa, 15 lipca 2015

Tokio w pigułce - dzień II

Po powierzchownym ogarnięciu stacji Shinjuku i pieszych atrakcji w jej pobliżu, drugiego dnia nadszedł czas na ruszenie w miasto. :)

Zwiedzanie zacząłem od stacji Tokyo, od której spacerkiem przeszedłem w kierunku Pałacu Cesarskiego. Oczywiście sam pałac jest niedostępny, ale warto się przejść chociażby dla samych widoków okalających siedzibę rodziny cesarskiej. Mam nadzieję, że poniższe zdjęcia zachęcą Was do tego. :)

Stacja Tokyo

To co czeka nas po drodze :)






W podziemiach  stacji Tokyo znajduje się również Galeria Sztuki, w której trafiłem na wystawę  fotografii najciekawszych miast świata... niestety nie znalazłem żadnego polskiego akcentu...
W pobliżu znajduje się również Ginza - jedna z najdroższych dzielnic Tokio w której znajduje się wiele markowych domów towarowych, restauracji oraz teatr Kabuki.

Od stacji Shinjuku do stacji Tokyo dojedziemy między innymi Chuo Line Rapid Service lub Tokyo Metro Marunouchi Line - cena to 200 jenów.


Kolejnym przystankiem jest Akihabara - centrum handlu elektroniką, grami komputerowymi i przede wszystkim mangi i anime.  Można tutaj znaleźć dosłownie wszystko co jest związane z Japońskimi kreskówkami, wszystko! :)




Ze stacji Tokyo do stacji Akihabara dojechałem Yamanote Line - 140 jenów.
Jeśli mogę polecić przejażdżkę metrem jako atrakcję, to zachęcam do przejazdu na trasie z Akihabary do stacji Shinjuku (np. wracając) Chuo/Sobu Line - 170 jenów. Trasa metra prowadzi wzdłuż rzeki Kanda - pięknie. :)

Kolejnym punktem tego dnia była Asakusa, wraz z tym razem buddyjską świątynia Sensoji. Bedąc tutaj warto przejść się ulicą Nakamise i Shin-Nakamise. Są to ulice handlowe, pełne sklepów, sklepików i tym podobnych... :)






Ze stacji Akihabara do stacji Asakusa dojechałem linią Chuo/Sobu Line Local Service - 140 jenów.

Ostatnim miejscem tego dnia było miejsce, które widziałem już z Asakusy i które co chwilę przykuwało mój wzrok - Tokyo Skytree. :) Jest to obecnie najwyższa wieża widokowa na świecie, a jej najwyższy taras znajduje się na wysokości 450 metrów. Jej "wysokość" oprócz wysokości jako takiej posiada również restauracje, sklepy, sklepiki, szklaną podłogę i akwarium... :)






Bez większego problemu z Asakusy można do niej dojść pieszo, ale niech nas nie zwiedzie to, że ją widzimy i że wydaje się nam, że jest bliziutko.... zwłaszcza jeśli nogi nam odpadają :)
Gdyby komuś nogi odmawiały posłuszeństwa to można się tam dostać: Tobu Skytree Line Local - 150 jenów.


Imperial Palace
http://www.japan-guide.com/e/e3017.html

Akihabara
http://www.japan-guide.com/e/e3003.html
Asakusa
http://www.japan-guide.com/e/e3004.html

Tokyo Skytree
http://www.tokyo-skytree.jp/en/

poniedziałek, 13 lipca 2015

Tokio w pigułce - dzień I

Tokio - miasto wiecznie rozgadane? żywe? pełne neonów?... przenikających się kontrastów?
...a może szalone, o albo miasto seksu???? a nie, to tylko u pani Szulim... 




Długo się zastanawiałem, jak w jednym słowie można podkreślić, zawrzeć to miasto... i nie udało mi się... Z pewnością  jest stolicą nie tylko Japonii, ale również mody, subkultur, mangi, smaków i oczywiście Hello Kity :)

Jest to miasto bardzo przyjazne zarówno dla samych mieszkańców, jak i turystów. Komunikacja miejska jest jedną z najlepiej rozbudowanych na świecie, dzięki czemu możemy dojechać w każde miejsce. Jego przyjacielskość względem turystów, przejawia się również w "rozgadaniu" i uprzejmości mieszkańców. W Tokio mówi praktycznie wszystko, od automatów biletowych, przez sygnalizacje świetlną, po toalety. Jak już wcześniej pisałem, Japończycy są bardzo uprzejmi i pomocni, jednak w Tokio przechodzili sami siebie. :) Nie było dnia, aby ktoś nie podszedł i nie zapytał się czy mi nie pomóc (zwłaszcza na stacjach metra), a nawet gdy mówiłem, że wszystko jest w porządku, to i tak niektórzy woleli się upewnić, że nic mnie nie zje...:)

Poniżej, postaram się przedstawić kilkudniowy plan mojego zwiedzania Tokio - taka mała ściągawka dla chętnych. Zacznę od tego, że moim miejscem wyjściowym będzie stacja Shinjuku, niedaleko której miałem nocleg. Jeśli chodzi o samą jazdę po Tokio i "okolicach" to korzystałem z karty "PASMO" (jest również SUICA). Można je nabyć i doładować w automatach na każdej stacji.
Miałem to szczęście, że podróż do Tokio zajęła mi jakieś 3,5 godziny jazdy autobusem, więc zwiedzanie mogłem już zacząć w dzień przyjazdu, przed południem.

Tokio w pigułce - dzień I

Pierwszego dnia proponuję zapoznanie się z najbliższą okolicą (zwłaszcza jeśli nie mamy całego dnia). Polecam spacer od stacji Shinjuku do stacji Harajuku. Jest to  odległość zaledwie dwóch przystanków, a można zobaczyć zdecydowanie więcej niż z okna pociągu. ;)
Po drodze można zahaczyć o kilka ciekawych miejsc, np Shinjuku Gyoen Park, oraz część parku w którym znajduje się Meiji Jingu - którą obowiązkowo musimy zwiedzić. Meiji Jingu jest chyba najbardziej znaną świątynią w Tokio. Sam kompleks leśny/parkowy zrobił na mnie ogromne wrażenie. Nie spodziewałem się, że w środku tak gwarnej metropolii znajdę tak ciche, spokojne i magiczne miejsce...






Będąc w Harajuku polecam przespacerować się ulicą Omotesando (ulica zarówno z najdroższymi sklepami, jak i targiem staroci z całkiem przystępnymi cenami), oraz Takeshita Dori. Można tutaj spotkać przedstawicieli każdej z japońskich subkultur, od Lolita Fashion, przez Decora po Ganguro.
Można powiedzieć, że Harajuku to dzielnica mody każdej, od haute couture po modę z tanich sklepów. Jest to miejsce w którym można zaobserwować najnowsze trendy zarówno w modzie, jak i zachowaniu nastolatków.




Harajuku jest świetnym miejscem na małe zakupy, zaopatrzenie się w pamiątki czy omiyage (prezenty dla bliskich). W okolicy można znaleźć np sklepy z tradycyjnymi japońskimi chustami tenugui, czy innymi japońskimi wyrobami, ale również dyskonty, oraz sklepy po 100 jenów (100 jenów + podatek).

Jeśli zdecydujemy się na przejazd metrem ze stacji Shinjuku do Harajuku to dojeżdża tam JR Yamanote Line, a cena to 140 jenów. 

Shinjuku Gyoen Park
http://www.japan-guide.com/e/e3034_001.html

Harajuku
http://www.japan-guide.com/e/e3006.html

Meiji Shrine
http://www.japan-guide.com/e/e3002.html 

Zakupy
http://www.japan-guide.com/e/e3006.html

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Po czym Japończycy oceniają innych?

Wielokrotnie się zastanawiałem, co jest dla innych ważne przy pierwszym spotkaniu. Na co zwraca ktoś uwagę, gdy mnie poznaje.... na twarz? włosy? buty? Co takiego determinuje nas do określonego zachowania, podejścia względem drugiej osoby? Podejrzewam, że każdy z nas miał podobne myśli i pewnie każdy z nas  (świadomie bądź nieświadomie) ma jakieś swoje "wytyczne".

Zanim napiszę czym kierują się Japończycy, chciałbym, żeby każdy z Was się zastanowił na co zwraca uwagę rozmawiając z nowo poznaną osobą. :) Może się okaże, że jesteście bardziej japońscy niż myślicie. :)

Pierwszą rzeczą, na którą zwracają uwagę to wiek drugiej osoby. To pozwala na odpowiednie nastawienie rozmowy, ukierunkowanie wypowiedzi i używanie odpowiednich struktur gramatycznych/grzecznościowych. Przykładowo, im osoba starsza, z tym większym szacunkiem powinniśmy się do nie zwracać.

Kolejna rzeczą, na którą Japończycy zwracają uwagę podczas rozmowy to dialekt. Pozwala im to odgadnąć skąd dana osoba pochodzi, bez zadawania zbędnych pytań. :) Mogą w ten sposób posłużyć się np. utartymi stereotypami (podobnie jak w Polsce na temat Poznaniaków, Górali czy Ślązaków). Pozwala to np. uniknąć niezręcznych tematów, czy "wpadek". :)

Ostatnią rzeczą która może wydać się trochę dziwna (mnie lekko zdziwiła) to grupa krwi.... Kilka razy spotkałem się z pytaniem o to, jaką mam grupę krwi. Oczywiście co odpowiedziałem? - Nie wiem.... Zastanawiałem się, po co im moja grupa krwi? łot de hel? O co chodzi? Dopiero po drugim pytaniu o grupę krwi, zapytałem się ale po co, jakie to ma znaczenie? ... Usłyszałem, że w Japonii każdej grupie krwi przypisywana jest odpowiednia charakterystyka osobowości. 

Tak np. ludzie z grupą krwi A są uważani za niezwykle miłych i spokojnych.  Nie chcą nikogo urazić, ale przez to rzadko wyrażają swoje zdanie i opinie. Dzięki swojej perfekcji chcą osiągnąć sukces i harmonie. 
Posiadacze grupy B są natomiast przeciwieństwami poprzedników.  Jednostki ceniące sobie indywidualizm, mające swoje zasady. Są urodzonymi i gotowymi do działania optymistami.

Najlepszą grupą krwi jest grupa 0. Jej posiadacze są zazwyczaj otwarci, energiczni i pełni pozytywnej energii. Potrafią dopasować się do zmieniających się warunków i zawsze mówią prawdę. Jedną z posiadaczek tej grupy krwi jest Bunny Cukino (Usagi Tsukino).
Tak dla przypomnienia: :)


Za najgorszą natomiast uważa się grupę AB. Wynika to z tego, że przypisuje się jej cechy zarówno grupy A, jak i grupy B. W wyniku tego połączenia takie osoby uważane są za chwiejne emocjonalnie i nieobliczalne, ale za to godne zaufania i odpowiedzialne. 

Tutaj mógłbym zamknąć temat, ale tak naprawdę jest jeszcze jeden sposób na dowiedzenie się czegoś o drugiej osobie. Jeśli wcześniej napisałem, że pytanie o krew wydało mi się dziwne, to to pytanie mnie zwaliło z nóg... Pewnego razu po formalnym przedstawieniu się usłyszałem: Sadomaso? Jesteś sado czy maso? Trochę mnie wcięło, przyznam, że oprócz głupkowatej miny i "yyyyy, co?" nie byłem w stanie nic powiedzieć. :) Po króciutkim szoku i powtórnym pytaniu odpowiedziałem, że nie wiem... :) Potem jeszcze kilka razy inne osoby zadały mi takie pytanie, oczywiście ma to formę żartu. Jest zadawane między rówieśnikami, osobami o bardziej "luźnych" relacjach.

Teraz krótka instrukcja, jak sprawdzić czy ktoś jest sadystą, czy masochistą - bo przecież

nie każdy musi to wiedzieć. :)

Jedna osoba wyciąga do przodu pięść (tak aby kciuk i palec wskazujący były na górze). Następnie osoba "sprawdzana" ma położyć na pięści (w dołeczku z kciuka i palca wskazującego) swoją brodę. Cały myk polega na tym, gdzie osoba "sprawdzana" skieruje swój wzrok. Jeśli spojrzy w dół, to znak, że jest masochistą, jeśli natomiast będzie patrzeć do góry (w kierunku naszych oczu) to znak, że jest sado. :) Przypomnę, że jest to rodzaj zabawy, żartu i jeśli się z takim czymś spotkamy, to nie musimy od razu uciekać... :)

* Powyższy opis nie jest generalizacją i niekoniecznie musimy się tego trzymać jako instrukcji czy pewnika. Profilaktycznie podkreślę, że nie jest to tekst popularnonaukowy, ale moje luźne spostrzeżenia i obserwacje - aczkolwiek poparte pewną wiedzą... i jako takim humorem. :)

niedziela, 7 czerwca 2015

Rasizm w Japonii

Czy Japonia to kraj rasistów i ksenofobów? 
Czy można usłyszeć w tym kraju takie stwierdzenia jak:
  • nigdy nie będziesz u siebie!!!
  • nigdy nie zostaniesz zaakceptowany przez Japończyków!!!
  • po co tu przyjechałeś?!
  • nigdy nie zrozumiesz tej kultury!!!
Czy można? TAK.... Niestety można usłyszeć takie słowa od jednej grupy ludzi - od innych obcokrajowców... < Oczywiście nie chcę generalizować, żeby była jasność. :) > Nie wiem dlaczego tak jest, może dlatego, że niektórzy uważają Japonię za coś mało osiągalnego, coś dla "wybrańców". 

Niedawno w kolejce do kasy biletowej spotkałem obcokrajowców, którzy byli lekko poruszeni moim widokiem... Od razu zostałem zmierzony spojrzeniem, a po chwil wywiązała się rozmowa, a raczej dialog: my tutaj studiujemy już 1,5 roku, nie to co Ty - nie wiedząc co tutaj robię i jak długo tutaj jestem - japońskie społeczeństwo nigdy Cie nie zaakceptuje!! Najśmieszniejsze jest to, że tego typu komentarze słyszałem jedynie od tych cudzoziemców, nigdy od Japończyków. 
Obcokrajowcy często się sami dzielą np. na to, co kto robi. Kto jest tylko turystą, kto studentem, kto np. uczy angielskiego a kto ma "prawdziwą" pracę... O co chodzi? Nie rozumiem tego. Jest to trochę smutne, bo kwestie typu: kogo, jak i kiedy zaakceptują Japończycy, często napędzają na siebie sami przybysze - przekonani o własnej "boskości", która przejawia się chociażby w tym, że to Oni wiedzą co myślą sami Japończycy...

Z mojego punktu widzenie mieszkańcy Japonii są bardzo tolerancyjni i przyjaźnie nastawieni do obcokrajowców. Rozmawiając wielokrotnie z Japończykami na temat ich podejścia do obcokrajowców zawsze wypowiadali się pozytywnie (co mnie trochę nie dziwi, bo w końcu rozmawiali z gaijinem). Poruszając natomiast ten temat z przyjaciółmi i pytając o prawdziwy a nie poprawny stosunek do przybyszów, odpowiadali podobnie, że nie mają nic przeciwko cudzoziemcom, jeśli tylko Ci będą tylko szanować ich kulturę i zwyczaje.
Natomiast to, że Japończycy są trochę mniej otwarci w pierwszych kontaktach, czy bardziej ostrożni z rzucaniem się na szyje nowo poznanym  osobom, wynika bardziej z ich kultury niż z uprzedzeń.

Jeśli chodzi o samych Japończyków, to trzeba pamiętać, że jest to wciąż społeczeństwo bardzo homogeniczne. Niedawno w mediach było głośno na temat japońskiej ksenofobii, a to za sprawą wygrania konkursu piękności przez Arianę Miyamoto, która jest półkrwi Japonką. Niektórzy zarzucali jej, że jest za mało "japońska". Trudno się nie zgodzić z tym faktem, że jest to przejaw pewnej nietolerancji, ale chciałbym zauważyć, że problem ten był chyba głośniej i dłużej wałkowany w świecie niż samej Japonii. Poza tym, podejrzewam, że podobne komentarze pojawiałyby się i w naszym kraju, gdyby w Polsce miała miejsce podobna sytuacja.

Oczywiście nie chodzi mi tutaj o to, żeby od dzisiaj wszyscy się ubóstwiali, a każdy cudzoziemiec szczerzył uśmiech do drugiego przybysza, ale o to żeby po prostu się szanować :)

Ps. Oczywiście to jest moja subiektywna ocena :)





sobota, 6 czerwca 2015

Japońskie Ofuro

Dzisiaj chciałbym napisać o czymś, co wielu osobom - zwłaszcza z Zachodu - może wydać się nieco dziwne... 
Mowa tutaj o japońskiej kąpieli (furo/ofuro), która zdecydowanie różni się od tego, jak my ją pojmujemy.

Ofuro お 風 呂 jest to rodzaj japońskiej łaźni, a może nawet całego rytuału związanego z kąpielą. Na ogół jest to wanna (znacznie głębsza i mniejsza niż te na zachodzi), lub mały basenik, a w Onsenah (japońskich łaźniach publicznych) cały kompleks wodny, często umieszczony zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz budynku. Najważniejszą  różnicą jest to, że furo bynajmniej nie służy do mycia się, a do relaksu i odpoczynku. Ten typ kąpieli jest prekursorem zachodniego stylu jacuzzi. Za każdym razem przed skorzystaniem z tego przybytku należy się dokładnie obmyć. Zarówno w domach, mieszkaniach jak i ośrodkach typu Onsen przy wannie z gorącą wodą znajdują się - nazwijmy to- "siedzące prysznice". Są to małe stołeczki umieszczone pod ścianą na których bierze prysznic (w zależności od miejsca może to być prysznic (z baterii) jaki i po prostu miseczki którymi nabieramy wodę i się polewamy.


Poniższe zdjęcie przedstawia domową łaźnię, natomiast kolejne dwa zdjęcia pokazują troszkę większą w czymś w rodzaju hostelu/akademika.





Kolejną znaczącą różnicą jest to, że taką kąpiel zazwyczaj bierze się w kilka osób - oczywiście nago i z rozróżnieniem na płci... oczywiście.:) Bardzo często jest to nie do przeskoczenia dla obcokrajowców, zwłaszcza na początku. Często pomimo obyczaju nagości, cudzoziemcy korzystają z łaźni w strojach kąpielowych.

Przyjeżdżając do Japonii miałem świadomość jak i z czym się to je, ale nie miałem pojęcia, że taki sposób kąpieli jest tak bardzo popularny. Jakież było moje zdziwienie, gdy osoba tłumacząca mi zasady korzystania z łazienki powiedziała: 
- Czekaj, wezmę ręcznik i razem się umyjemy to zobaczysz co i jak...
Troszkę się zdziwiłem, nawet chyba bardzo bo po zobaczeniu mojej miny mój rozmówca automatycznie się wycofał i powiedział, że w sumie mogę się myć sam...
Więc zawsze dostawałem możliwość skorzystania z kąpieli jako pierwszy i w samotności .
Dostawałem... do czasu :) Po jakichś trzech tygodniach, wszyscy moim (nazwijmy to) japońscy współtowarzysze chcieli się wybrać do Onsenu i zapytali się czy nie poszedłbym z nimi... Zgodziłem się, bo zawsze chciałem zobaczyć jak tam jest, jak to wygląda <chodzi mi tutaj oczywiście o Onsen>. :) zwłaszcza, że całość wyprawy miała się skończyć na jakimś dobrym jedzonku :) Muszę powiedzieć, że było warto, pomijam oczywiście pierwsze skrępowanie i zawstydzenie. Nie spodziewałem się, że to miejsce może być tak genialne!!!

Onsen jest to jedna z tych rzeczy które przeniósłbym do Polski. Niesamowity relaks, odpoczynek... cała otoczka i wygląd takiego miejsca robi wrażenie (oczywiście na przykładzie tych miejsc w których byłem). Polecam każdemu, kto ma tylko okazję spróbować. :)