Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warto wiedzieć. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warto wiedzieć. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 października 2015

Wolnoć Tomku w swoim domku, czyli czego nie należy robić w Japonii.

Tłumacząc to, że tak dawno mnie tutaj nie było, chciałbym Was poinformować, że nic mnie nie zjadło i że jestem cały. :)

Myślałem (dziwne...) jakby tu zacząć lekko tudzież przyjemnie i wpadłem na pomysł, aby napisać o tym czego powinniśmy unikać będąc w Japonii. Mam nadzieję, że z łatwością przez to przebrniemy. :)

1. Niewolno rozmawiać przez telefon w komunikacji publicznej
Często można znaleźć informacje o tym, że nie wolno używać swoich telefonów, ale chodzi tutaj o samo rozmawianie. Nigdy nie spotkałem Japończyka, który by rozmawiał przez swoją komórkę. Po pierwsze są informacje zakazujące takich praktyk, a po drugie jest to po prostu niegrzeczne.

2. Nie podnoście głosu
Jest to powiązane z punktem pierwszym, ale chodzi mi tutaj bardziej o głośne rozmawianie tak ogólnie. Podczas pierwszych rozmów z Japończykami bardzo szybko można się zorientować, że przy nich krzyczymy... Nawet nasz normalny ton, głośność głosu jest wyższa od tego jak mówią Japończycy. Dlatego musiałem się przestawić na cichsze mówienie, aby mnie nie wzięli za jakiegoś despotę. :)

3. Brak napiwków
Kolejną ważną informacją, która może wielu zdziwić to brak napiwków, czy zostawiania w sklepach grosików (np. będę panu grosika dłużna :) ). Idąc do japońskiej restauracji, rachunek dostajemy wraz z zamówieniem, a płacimy go przy wyjściu (pomijam lokale w których płacimy na wejściu). Japończycy nie uznają napiwków, co najwyżej mogą one obrazić, czy urazić, tak jak i sprawdzanie wydanej reszty - pamiętajcie Japończycy się nie mylą!!! :) Rzeczywiście, sprawdzanie przy kasie czy reszta się zgadza jest po prostu niemiłe z naszej strony.



4. Zakaz wyuzdania!!!! :)
... a tak grzeczniej i łagodniej to po prostu nie powinno się okazywać zbytnich uczuć w miejscach publicznych. O ile trzymanie się za ręce, czy delikatny buziak to nic złego to całowanie się jest już lekką przesadą... Japończycy cenią swoją prywatność i nie chcą też być przytłaczani prywatnością innych. Podepnę też pod to np podawania ręki czy uścisków na powitanie, lub pożegnanie. Przybysze nie powinni wystawiać ręki w ramach "cześć", wystarczy to powiedzieć czy się delikatnie ukłonić, nawet pomachanie jest lepsze. :)

5. Święta zasada
 Japończycy potrafią bardzo dużo wybaczyć, zwłaszcza gaijin'owi (obcemu), ale chyba największym grzechem jest wejście w butach na tatami... Jeśli tylko zobaczymy, że w jakimś pomieszczeniu znajduje się bambusowa mata to nawet nie próbujmy wchodzić w butach - katana albo shuriken w plecy na miejscu.* Tatami znajduje się nie tylko w domach, ale na przykład w wielu tradycyjnych restauracjach. Zdarza się również, że boso należy chodzić również po podłogach drewnianych, ale pomieszczenie takie zawsze jest wyżej niż to z którego wchodzimy i w którym zostawiamy buty. Nazwijmy to przechodnim genkanem. :)



6. Nie zostawiaj resztek na talerzu/w miseczce
 Z doświadczenia wiem, że może być to czasami trudne, zwłaszcza na początku, ale postarajmy się. :) Gospodarz może to odebrać jako pokazanie, że źle nas ugościł ponieważ nam nie smakowało - podobnie chyba mamy w Polsce. Tutaj dorzucę kilka rzeczy o których już wspominałem przy pałeczkowym savoir-vivrze. Chodzi mi tutaj o np niewbijanie pałeczek w ryż czy niezajmowanie najlepszych miejsc przy stole. Jeśli chcemy kogoś ugościć to powinniśmy wskazać gościom gdzie, kto ma siedzieć, natomiast będąc zapraszanym powinniśmy poczekać aż ktoś nam wskaże miejsce. (najlepsze miejsce jest przy prawej krawędzi najdalej od wejścia do kuchni)

...do ostatniej rybki, to co, że z oczkami...płetwami i kręgosłupikiem - pogryziesz... :)

7. Nie wycieraj nosa w miejscach publicznych
Tutaj chyba nie trzeba rozwijać tematu - ale Japończycy są bardzo wyczuleni na tym punkcie...

8. Kolejka to kolejka
Jak wiemy w Japonii wszystko ma swoje miejsce i jest uporządkowane. Nie ma mowy o przepychaniu się, nie ma. Wchodząc do autobusu, czy metra, nawet schody ruchome (a może przede wszystkim) ustawiamy się w kolejce. Słyszałem opinie, że te zasady funkcjonują w całej Japonii, poza Tokio... Osobiście się nie zgodzę, uważam że wszędzie obowiązują, ale może są miejsca w których kolejki szybciej się przemieszczają. Tak czy inaczej, czekamy ładnie w kolejce.

9. Nie wolno być niemiłym...
Bardzo ogólna zasada, ale już wyjaśniam o co mi chodzi. Powinniśmy się nauczyć kilku zwrotów takich jak proszę, dziękuję, przepraszam (tak naprawdę do tego wystarczy nam sumimasen, ale o tym innym razem). Pasuje czasami odpowiedzieć jeśli wymaga tego sytuacja, a już na pewno jeśli chodzi o jedzenie. W Japonii każdy posiłek, niezależnie czy w większym gronie, czy samemu powinniśmy zacząć zwrotem itadakimasu, albo chociaż arigatou. Oczywiście są różne formułki przed jak i po, ale itadakimasu jest kluczowe.

10. Bierzmy prysznic!!! :)
Wracając do poruszanego już przeze mnie tematu japońskich łazienek, pamiętajmy, że przed wejściem do wanny (niezależnie czy publicznej czy nie) musimy wziąć prysznic.
Słyszałem o historiach, gdzie jakiś obcokrajowiec wskoczył od razu do onsenu bez wcześniejszego prysznicu... Reakcja Japończyków "wrrrrrr co ku**a wrrr co ten pie***l**y gaijin robi wrrr?", ale krzywda cudzoziemcowi się nie stała :) ...podobno. :)

Oczywiście są jeszcze inne zachowania, których powinniśmy unikać, ale są to już raczej niuanse. Jeśli skleroza mi coś jeszcze przepuści do pamięci, to od razu dopiszę do listy.



* Spokojnie, bez paniki. Z tym mieczem i shurikenem tylko żartowałem. :)

środa, 29 lipca 2015

Tenugui i Furoshiki - 1001 zastosowań

Tenugui są to tradycyjne japońskie ręcznik do rąk. Przeważnie są bawełniane, mają one gładką strukturę, ale znajdują one inne zastosowania niż tylko te do wycierania rąk czy ciała. Posiadają one nieskończoną ilość wzorów, od bardzo prostych i typowych, przez szczęśliwe amulety, zabawne wzory, aż po ręcznie wykonywane arcydzieła, takie jak ukiyoe. Są one dostępne w całej Japonii, nie tylko w drogich sklepach ale również galeriach czy sklepikach z pamiątkami. Tenugui świetnie nadają się na pamiątkę czy prezent - są ładne, praktyczne a przede wszystkim bez problemu mieszczą się w walizce :)

Kilka z mojej kolekcji :)





Ten egzemplarz troszkę leciwy... ale podobno 
naturalny barwnik i ręczna robota... podobno :)

Jeśli chodzi o zastosowanie to chyba przeważa użycie poza "wycierające". Najczęstszym zastosowaniem tenugui jest chyba noszenie na głowie jako chust, apaszek, bandamek (...) oraz przewiązanych na karku. Jest wiele sposobów ich wiązania czy układania, miałem nawet pomysł, żeby siebie krępować i umieszczać zdjęcia.... ale oszczędzę wam swojego widoku. :) Tenugui są często rozdawane na wszelkiego rodzaju świętach czy nazwijmy to japońskich festynach. Są one również wykorzystywane w kendo.
Oprócz powyższych zastosowań można używać ich jako maty/serwety pod serwowany posiłek (np na pikniku), czy użyć jako element dekoracyjny wieszając na ścianie. 

Często są one używane do pakowania prezentów (podobnie jak furoshiki). Poniżej jest kilka moich yyyy interpretacji - ale pamiętajcie, że to Japończycy są mistrzami w pakowaniu, nie ja. :P






Pisząc o tenugui i profanując japońską sztukę pakowania prezentów, nie mogę nie wspomnieć o Furoshiki. Furoshiki to kwadratowa chusta, tobołek służący do pakowania prezentów, oraz przedmiotów codziennego użytku w celu ich przeniesienia. Furoshiki są nie tylko piękne ale i praktyczne. Można z nich wyczarować praktycznie wszystko. Za pomocą kilku węzłów można stworzyć torebkę, torbę na zakupy, nakrycie głowy, czy poszewkę na poduszkę. Dając komuś prezent zawinięty w furoshiki, pokazujemy również wyraz uznania i szacunku drugiej osobie. Poniżej postanowiłem pokazać kilka sposobów zastosowania dla tej chusty - przypominam, że jest to moja próba naśladowania, nie zawsze udana. :)









Dwie butelki wina, prawie wyszło :) 


 Pakowanie książek albo "coś" do ich noszenia





Etui/pokrowiec na pudełko chusteczek higienicznych


Miała wyjść torebka...... w każdym razie mojej mistrzyni wyszła :P



Niezwykłe wzornictwo tenugui i chust furoshiki, setki ich zastosowań i ich tradycja tworzą ważny element japońskiej estetyki i kultury.
W tym poście przedstawiłem tylko kilka zastosowań dla tych chust, ale wszystko zależy od naszej wyobraźni...i niestety też trochę od umiejętności plastycznych... :) 

poniedziałek, 13 lipca 2015

Tokio w pigułce - dzień I

Tokio - miasto wiecznie rozgadane? żywe? pełne neonów?... przenikających się kontrastów?
...a może szalone, o albo miasto seksu???? a nie, to tylko u pani Szulim... 




Długo się zastanawiałem, jak w jednym słowie można podkreślić, zawrzeć to miasto... i nie udało mi się... Z pewnością  jest stolicą nie tylko Japonii, ale również mody, subkultur, mangi, smaków i oczywiście Hello Kity :)

Jest to miasto bardzo przyjazne zarówno dla samych mieszkańców, jak i turystów. Komunikacja miejska jest jedną z najlepiej rozbudowanych na świecie, dzięki czemu możemy dojechać w każde miejsce. Jego przyjacielskość względem turystów, przejawia się również w "rozgadaniu" i uprzejmości mieszkańców. W Tokio mówi praktycznie wszystko, od automatów biletowych, przez sygnalizacje świetlną, po toalety. Jak już wcześniej pisałem, Japończycy są bardzo uprzejmi i pomocni, jednak w Tokio przechodzili sami siebie. :) Nie było dnia, aby ktoś nie podszedł i nie zapytał się czy mi nie pomóc (zwłaszcza na stacjach metra), a nawet gdy mówiłem, że wszystko jest w porządku, to i tak niektórzy woleli się upewnić, że nic mnie nie zje...:)

Poniżej, postaram się przedstawić kilkudniowy plan mojego zwiedzania Tokio - taka mała ściągawka dla chętnych. Zacznę od tego, że moim miejscem wyjściowym będzie stacja Shinjuku, niedaleko której miałem nocleg. Jeśli chodzi o samą jazdę po Tokio i "okolicach" to korzystałem z karty "PASMO" (jest również SUICA). Można je nabyć i doładować w automatach na każdej stacji.
Miałem to szczęście, że podróż do Tokio zajęła mi jakieś 3,5 godziny jazdy autobusem, więc zwiedzanie mogłem już zacząć w dzień przyjazdu, przed południem.

Tokio w pigułce - dzień I

Pierwszego dnia proponuję zapoznanie się z najbliższą okolicą (zwłaszcza jeśli nie mamy całego dnia). Polecam spacer od stacji Shinjuku do stacji Harajuku. Jest to  odległość zaledwie dwóch przystanków, a można zobaczyć zdecydowanie więcej niż z okna pociągu. ;)
Po drodze można zahaczyć o kilka ciekawych miejsc, np Shinjuku Gyoen Park, oraz część parku w którym znajduje się Meiji Jingu - którą obowiązkowo musimy zwiedzić. Meiji Jingu jest chyba najbardziej znaną świątynią w Tokio. Sam kompleks leśny/parkowy zrobił na mnie ogromne wrażenie. Nie spodziewałem się, że w środku tak gwarnej metropolii znajdę tak ciche, spokojne i magiczne miejsce...






Będąc w Harajuku polecam przespacerować się ulicą Omotesando (ulica zarówno z najdroższymi sklepami, jak i targiem staroci z całkiem przystępnymi cenami), oraz Takeshita Dori. Można tutaj spotkać przedstawicieli każdej z japońskich subkultur, od Lolita Fashion, przez Decora po Ganguro.
Można powiedzieć, że Harajuku to dzielnica mody każdej, od haute couture po modę z tanich sklepów. Jest to miejsce w którym można zaobserwować najnowsze trendy zarówno w modzie, jak i zachowaniu nastolatków.




Harajuku jest świetnym miejscem na małe zakupy, zaopatrzenie się w pamiątki czy omiyage (prezenty dla bliskich). W okolicy można znaleźć np sklepy z tradycyjnymi japońskimi chustami tenugui, czy innymi japońskimi wyrobami, ale również dyskonty, oraz sklepy po 100 jenów (100 jenów + podatek).

Jeśli zdecydujemy się na przejazd metrem ze stacji Shinjuku do Harajuku to dojeżdża tam JR Yamanote Line, a cena to 140 jenów. 

Shinjuku Gyoen Park
http://www.japan-guide.com/e/e3034_001.html

Harajuku
http://www.japan-guide.com/e/e3006.html

Meiji Shrine
http://www.japan-guide.com/e/e3002.html 

Zakupy
http://www.japan-guide.com/e/e3006.html

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Po czym Japończycy oceniają innych?

Wielokrotnie się zastanawiałem, co jest dla innych ważne przy pierwszym spotkaniu. Na co zwraca ktoś uwagę, gdy mnie poznaje.... na twarz? włosy? buty? Co takiego determinuje nas do określonego zachowania, podejścia względem drugiej osoby? Podejrzewam, że każdy z nas miał podobne myśli i pewnie każdy z nas  (świadomie bądź nieświadomie) ma jakieś swoje "wytyczne".

Zanim napiszę czym kierują się Japończycy, chciałbym, żeby każdy z Was się zastanowił na co zwraca uwagę rozmawiając z nowo poznaną osobą. :) Może się okaże, że jesteście bardziej japońscy niż myślicie. :)

Pierwszą rzeczą, na którą zwracają uwagę to wiek drugiej osoby. To pozwala na odpowiednie nastawienie rozmowy, ukierunkowanie wypowiedzi i używanie odpowiednich struktur gramatycznych/grzecznościowych. Przykładowo, im osoba starsza, z tym większym szacunkiem powinniśmy się do nie zwracać.

Kolejna rzeczą, na którą Japończycy zwracają uwagę podczas rozmowy to dialekt. Pozwala im to odgadnąć skąd dana osoba pochodzi, bez zadawania zbędnych pytań. :) Mogą w ten sposób posłużyć się np. utartymi stereotypami (podobnie jak w Polsce na temat Poznaniaków, Górali czy Ślązaków). Pozwala to np. uniknąć niezręcznych tematów, czy "wpadek". :)

Ostatnią rzeczą która może wydać się trochę dziwna (mnie lekko zdziwiła) to grupa krwi.... Kilka razy spotkałem się z pytaniem o to, jaką mam grupę krwi. Oczywiście co odpowiedziałem? - Nie wiem.... Zastanawiałem się, po co im moja grupa krwi? łot de hel? O co chodzi? Dopiero po drugim pytaniu o grupę krwi, zapytałem się ale po co, jakie to ma znaczenie? ... Usłyszałem, że w Japonii każdej grupie krwi przypisywana jest odpowiednia charakterystyka osobowości. 

Tak np. ludzie z grupą krwi A są uważani za niezwykle miłych i spokojnych.  Nie chcą nikogo urazić, ale przez to rzadko wyrażają swoje zdanie i opinie. Dzięki swojej perfekcji chcą osiągnąć sukces i harmonie. 
Posiadacze grupy B są natomiast przeciwieństwami poprzedników.  Jednostki ceniące sobie indywidualizm, mające swoje zasady. Są urodzonymi i gotowymi do działania optymistami.

Najlepszą grupą krwi jest grupa 0. Jej posiadacze są zazwyczaj otwarci, energiczni i pełni pozytywnej energii. Potrafią dopasować się do zmieniających się warunków i zawsze mówią prawdę. Jedną z posiadaczek tej grupy krwi jest Bunny Cukino (Usagi Tsukino).
Tak dla przypomnienia: :)


Za najgorszą natomiast uważa się grupę AB. Wynika to z tego, że przypisuje się jej cechy zarówno grupy A, jak i grupy B. W wyniku tego połączenia takie osoby uważane są za chwiejne emocjonalnie i nieobliczalne, ale za to godne zaufania i odpowiedzialne. 

Tutaj mógłbym zamknąć temat, ale tak naprawdę jest jeszcze jeden sposób na dowiedzenie się czegoś o drugiej osobie. Jeśli wcześniej napisałem, że pytanie o krew wydało mi się dziwne, to to pytanie mnie zwaliło z nóg... Pewnego razu po formalnym przedstawieniu się usłyszałem: Sadomaso? Jesteś sado czy maso? Trochę mnie wcięło, przyznam, że oprócz głupkowatej miny i "yyyyy, co?" nie byłem w stanie nic powiedzieć. :) Po króciutkim szoku i powtórnym pytaniu odpowiedziałem, że nie wiem... :) Potem jeszcze kilka razy inne osoby zadały mi takie pytanie, oczywiście ma to formę żartu. Jest zadawane między rówieśnikami, osobami o bardziej "luźnych" relacjach.

Teraz krótka instrukcja, jak sprawdzić czy ktoś jest sadystą, czy masochistą - bo przecież

nie każdy musi to wiedzieć. :)

Jedna osoba wyciąga do przodu pięść (tak aby kciuk i palec wskazujący były na górze). Następnie osoba "sprawdzana" ma położyć na pięści (w dołeczku z kciuka i palca wskazującego) swoją brodę. Cały myk polega na tym, gdzie osoba "sprawdzana" skieruje swój wzrok. Jeśli spojrzy w dół, to znak, że jest masochistą, jeśli natomiast będzie patrzeć do góry (w kierunku naszych oczu) to znak, że jest sado. :) Przypomnę, że jest to rodzaj zabawy, żartu i jeśli się z takim czymś spotkamy, to nie musimy od razu uciekać... :)

* Powyższy opis nie jest generalizacją i niekoniecznie musimy się tego trzymać jako instrukcji czy pewnika. Profilaktycznie podkreślę, że nie jest to tekst popularnonaukowy, ale moje luźne spostrzeżenia i obserwacje - aczkolwiek poparte pewną wiedzą... i jako takim humorem. :)

sobota, 6 czerwca 2015

Japońskie Ofuro

Dzisiaj chciałbym napisać o czymś, co wielu osobom - zwłaszcza z Zachodu - może wydać się nieco dziwne... 
Mowa tutaj o japońskiej kąpieli (furo/ofuro), która zdecydowanie różni się od tego, jak my ją pojmujemy.

Ofuro お 風 呂 jest to rodzaj japońskiej łaźni, a może nawet całego rytuału związanego z kąpielą. Na ogół jest to wanna (znacznie głębsza i mniejsza niż te na zachodzi), lub mały basenik, a w Onsenah (japońskich łaźniach publicznych) cały kompleks wodny, często umieszczony zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz budynku. Najważniejszą  różnicą jest to, że furo bynajmniej nie służy do mycia się, a do relaksu i odpoczynku. Ten typ kąpieli jest prekursorem zachodniego stylu jacuzzi. Za każdym razem przed skorzystaniem z tego przybytku należy się dokładnie obmyć. Zarówno w domach, mieszkaniach jak i ośrodkach typu Onsen przy wannie z gorącą wodą znajdują się - nazwijmy to- "siedzące prysznice". Są to małe stołeczki umieszczone pod ścianą na których bierze prysznic (w zależności od miejsca może to być prysznic (z baterii) jaki i po prostu miseczki którymi nabieramy wodę i się polewamy.


Poniższe zdjęcie przedstawia domową łaźnię, natomiast kolejne dwa zdjęcia pokazują troszkę większą w czymś w rodzaju hostelu/akademika.





Kolejną znaczącą różnicą jest to, że taką kąpiel zazwyczaj bierze się w kilka osób - oczywiście nago i z rozróżnieniem na płci... oczywiście.:) Bardzo często jest to nie do przeskoczenia dla obcokrajowców, zwłaszcza na początku. Często pomimo obyczaju nagości, cudzoziemcy korzystają z łaźni w strojach kąpielowych.

Przyjeżdżając do Japonii miałem świadomość jak i z czym się to je, ale nie miałem pojęcia, że taki sposób kąpieli jest tak bardzo popularny. Jakież było moje zdziwienie, gdy osoba tłumacząca mi zasady korzystania z łazienki powiedziała: 
- Czekaj, wezmę ręcznik i razem się umyjemy to zobaczysz co i jak...
Troszkę się zdziwiłem, nawet chyba bardzo bo po zobaczeniu mojej miny mój rozmówca automatycznie się wycofał i powiedział, że w sumie mogę się myć sam...
Więc zawsze dostawałem możliwość skorzystania z kąpieli jako pierwszy i w samotności .
Dostawałem... do czasu :) Po jakichś trzech tygodniach, wszyscy moim (nazwijmy to) japońscy współtowarzysze chcieli się wybrać do Onsenu i zapytali się czy nie poszedłbym z nimi... Zgodziłem się, bo zawsze chciałem zobaczyć jak tam jest, jak to wygląda <chodzi mi tutaj oczywiście o Onsen>. :) zwłaszcza, że całość wyprawy miała się skończyć na jakimś dobrym jedzonku :) Muszę powiedzieć, że było warto, pomijam oczywiście pierwsze skrępowanie i zawstydzenie. Nie spodziewałem się, że to miejsce może być tak genialne!!!

Onsen jest to jedna z tych rzeczy które przeniósłbym do Polski. Niesamowity relaks, odpoczynek... cała otoczka i wygląd takiego miejsca robi wrażenie (oczywiście na przykładzie tych miejsc w których byłem). Polecam każdemu, kto ma tylko okazję spróbować. :)


czwartek, 28 maja 2015

Pałeczki kontra widelce cz. 3


Tak jak obiecałem, czas na praktykę - tą praktyczniejszą praktykę :)

Jak się zabrać do jedzenia pałeczkami?  Najlepiej czym prędzej :) Bez strachu, uprzedzeń, ale z dużą  dozą uśmiechu i cierpliwości :)

Ułożenie pałeczek w dłoni:

  • Pierwszą pałeczkę ustawiamy pomiędzy kciukiem a palcem wskazującym, tak aby była nieruchomo. Dociska/podtrzymuje ją palec serdeczny (właśnie się dowiedziałem, że palec serdeczny to ten pomiędzy palcem małym a środkowym...:) 
  • Drugą pałeczkę umieszczamy równolegle nad pierwszą. Trzymamy ją w dwóch/trzech palcach, kciuku, palcu wskazującym (który jest palcem poruszającym), oraz środkowym. Musimy pamiętać, że tylko górna pałeczka jest ruchoma.





Mam nadzieje, że selfie moich łapek pomogą :)

Teraz czas na pałeczki w papierkach, czyli takie jakie można dostać np. w knajpkach orientalnych.
Zazwyczaj są tam pałeczki jednorazowe, przy których z reguły nie ma podstawek (hashi oki). Jest na to rada - a bardziej na to, żeby zaszpanować :)

Poniżej kilka fotek jak krok po kroku sobie poradzić i zabłysnąć... :)












Mam nadzieję, że chociaż trochę wyjaśniłem co i jak. 
Smacznego!!! :)


poniedziałek, 25 maja 2015

Pałeczki kontra widelce cz. 2

W pierwszym poście o pałeczkach doszliśmy do wniosku, że jednak to one górują w Azji nad sztućcami.:) Napisałem również trochę o teorii, dziś natomiast więcej praktyki.

Zarówno w internecie, jak i np. przy zakupie pałeczek można znaleźć wiele wskazówek i zasad dotyczących jedzenia pałeczkami - taki pałeczkowy savoir-vivre. Postaram się tutaj pokrótce przedstawić i zweryfikować najważniejsze z nich.

Najczęstsze błędy w pałeczkowym savoir-vivre:
  • nabijanie jedzenia na pałeczki 
  • machanie pałeczkami nad daniem (podczas zastanawiania się np. od czego zacząć jedzenie) oraz wskazywanie nimi (potrawy, osoby...)
  • wbijanie pałeczek w miseczkę ryżu, gdyż jest to w Japonii rytuał ofiarowania jedzenia zmarłym przodkom ( jeśli chodzi o Chiny to nie ma to znaczenia) 
  • trzymanie pałeczek i miseczki w jednej ręce
 Poniżej przedstawię pewne nietakty (bardziej formalnie), ale które delikatnie mówiąc można nagiąć. :)
  • podawanie jedzenia innym osobom swoimi pałeczkami - jest to uważane za nietakt, ale przy spotkaniach bardziej formalnych, bądź z osobami dla nas "dalszymi". Jeśli jesteśmy w kręgu rodziny, przyjaciół, znajomych można podać jedzenie innej osobie swoimi pałeczkami, ale wówczas trzymamy je odwrotną stroną (tj. trzymamy je od strony którą sami jemy, a jedzenie nabieramy szerszą stroną)
  • nakładanie jedzenia ze wspólnej miski własnymi pałeczkami - podobnie jak w punkcie wcześniejszym - zależy od sytuacji. Bardzo często nie ma osobnych pałeczek przy potrawach na stole i należy je nakładać własnymi pałeczkami. Jeśli jesteśmy wśród swoich można to robić normalną stroną, jednak przy bardziej formalnych spotkaniach nakładamy potrawy tą druga.
  •  trzymanie miseczki przy ustach i wyjadanie resztek z dna miseczki - tutaj również zależy od tego w jakim gronie jesteśmy oraz od tego co jemy. :) 
  • pałeczki należy kłaść na specjalnych podkładkach hashi oki, jednak często w domach przy zwykłych posiłkach, czy barach podkładki nie są używane. Wówczas należy kombinować.:) najczęściej kładzie się je na krawędziach miseczki bądź innego naczynia z którego jemy.

 <Wydaje mi się jednak, że najważniejszą rzeczą aby nie wyjść na prostaczka czy chama, zarówno przy jedzeniu pałeczkami, jak i całej masie innych zachowań  w nowym otoczeniu nie jest to, czy będziemy trzymać pod koszulą kij od szczotki, ale to cz będziemy mili i czy będziemy się starać. 
Po prostu musimy być tacy, zachowujmy się tak jakbyśmy sami chcieli aby inni się zachowywali przy nas :) Po prostu obserwujmy i szanujmy to co się dzieje dookoła :) >

wtorek, 19 maja 2015

Japonia z automatu

Japończycy bez wątpienia kochają automaty. Nie wiem, czy wynika to z ich zamiłowania do techniki, wygody, szybkości i usprawniania wszystkiego co tylko można, czy może z ich nazwijmy to "nieśmiałości (co w przypadku automatów pozwala zawęzić ich kontakty z innymi). Nie da się jednak ukryć faktu, iż automaty królują na japońskich ulicach :)


Można je spotkać wszędzie, począwszy od miast, miasteczek, przez wsie po drogi na nazwijmy to "pustkowiach". Jeśli chodzi o różnorodność asortymentu to jest on tak samo szeroki jak ich dostępność. Najpopularniejsze są oczywiście te z napojami i biletami, ale można często spotkać maszyny np. z przekąskami, prasą, papierosami czy alkoholem.







Ważną cechą automatów - poza ich dostępnością - jest cena produktów, które niejednokrotnie są tańsze niż w sklepach :)